Presja Kobiet

Być kobietą, ach być kobietą! Świat pełen możliwości! Chcesz być joginką, influenserką a może astronautką? Każda droga jest wolna. Sama decydujesz. Kobiety nigdy nie były tak wolne i niezależne. Czasy rozkwitu i możliwości. Czy jednak w tym całym dobrodziejstwie jesteśmy naprawdę szczęśliwe? Zapytałam o to osiemdziesiąt kobiet i okazuje się, że presja nie dopada tylko mnie. Skąd się bierze?

Drogowskazy

Możesz zostać kim chcesz, ale skąd wiedzieć kim chcesz zostać? Jako nastolatki decydujemy o przyszłości, jeszcze trochę nieświadomie i bez jakichkolwiek drogowskazów. Nikt nie tłumaczy nam nawet jak zmienia się nasze ciało i jak radzić sobie z miesiączką. To temat zakazany. „Bardzo Cię boli? Nie przesadzaj i dokończa zadanie domowe” słyszymy od nauczycieli i opiekunów. Społeczeństwo na każdym zakręcie przypomina: żeby być szczęśliwa, musisz być żoną. Wkraczamy w świat pełen ról i już nie wystarczy być córką i uczennicą. Lista zadań stopniowo rośnie, a wraz z nią pojawia się presja

Kobieta niezależna

Kobiety przecież same chciały być niezależne. I całkiem dobrze im to idzie: same kupują mieszkania i je remontują, naprawiają samochody, zdobywają kosmos, a drzemiące w nich siły inspirują nastolatki. Wiele z nich jest matkami i żonami, prowadzi piękne profile na mediach społecznościowych, pokazując nam sekrety swojego życia, a my mamy ochotę wsadzić sobie te profile do… szafy i ich nie oglądać. W głowie buzują pytania: jak one to robią? Jak im się udaje w ogóle znaleźć czas na spanie? I to co miało nas na początku inspirować, zaczyna powoli przeradzać się w irytację.

Dostęp do informacji

Dostęp do tych wszystkich informacji coraz częściej jest raczej przekleństwem niż błogosławieństwem. Jest również kłamstwem – wszystkie to wiemy, że nie istnieje kobieta idealna. Niby to wiemy, ale pojawia się „a jednak”. Bo widzimy jak nasz partner spogląda na Instagram i same budujemy w swojej głowie zmartwienie „ on zaraz pomyśli, że takie kobiety idealne istnieją”. Rodzinny obiad z kolei przywieje pytania o założenie rodziny, „w końcu zegar biologiczny tyka”, a w dodatku szef chce mieć wszystko „na wczoraj”, w zmywarce rośnie góra naczyń, a na Twojej bluzce jest plama od sosu pomidorowego, który jadłaś dwa dni temu. Voila! Przepis na presję gotowy.

Czym jest presja?

No dobrze, ale czym w zasadzie jest ta cała presja, skoro już o niej mowa? „Presja to takie oddziaływanie na drugą osobę, którego celem jest nakłonienie jej lub zmuszenie do robienia różnych rzeczy” mówi psycholog Paulina Celej, która prowadzi prywatny gabinet we Wrocławiu. Każdy z nas inaczej odczuwa i inaczej może oddziaływać. „Jednych delikatna presja może mobilizować, innych stresować i naruszać. Wiele zależy od naszych zasobów, osobistych przekonań i świadomości siebie. Jeśli tej presji jest dla mnie zbyt wiele, czuję że to do czego jestem namawiana, obciąża mnie i wywołuje stres to robi się trudno.” dodaje

Głos kobiet

No dobrze, może mam złą perspektywę. Nie chcę tutaj patrzeć na świat tylko swoimi oczami. Może czegoś nie rozumiem. Wrzucam więc szybko do Internetu ankietę i przesyłam do kilku koleżanek. Niech mi poszerzą horyzonty. Na drugi dzień ze zdumieniem odkrywam osiemdziesiąt odpowiedzi! Jak łańcuszek ankieta poszła w świat. Wypowiedziały się kobiety w wieku 20-35 lat, które studiują, są architektami, kasjerkami i managerkami. Ich odpowiedzi i emocje widoczne są na tych niewinnych stronach. I chociaż odpowiedzi na pytania o to, czy czują presję aby dobrze wyglądać lub czy pojawia się ona w pracy, podzieliły moje ankietowane pół na pół, to jest jedno pytanie, w którym aż 84% kobiet zgodziła się, że tak właśnie czuje. Jakie?

Kobieta Idealna

Pytanie brzmiało: „Czy czujesz, że społeczeństwo wymaga od kobiet, aby były: ładne, mądre, uśmiechnięte, nie narzekały, były dobrymi żonami i matkami, a ich dom błyszczał?” I tutaj wszystko się zatrzymuje. XXI wiek przyniósł nam zbyt wiele ról? „Kobiety XXI wieku mają o tyle trudno, że myli je się z robotem wielofunkcyjnym, który działa jak perpetuum mobile” komentuje architektka Wika i chyba mówi głosem wielu z nas. Bo lista zadań rośnie każdego dnia, a my punkt po punkcie odhaczamy kolejne zadania. „Kobiety są silne i jak zajdzie taka konieczność zawsze staną na wysokości zadania. Chciałabym tylko aby mężczyźni przestali to wykorzystywać m.in. ze względu na lenistwo i staromodne myślenie” dodaje Kinga, która jest studentką.

Czas a stres

Kiedy presja urośnie, to trudno, żeby nas motywowała. Staje się wtedy zapalniczką dla stresu, a to prowadzi do picia alkoholu, palenia czy zajadania smutku słodyczami i chociaż w ten sposób najczęściej reagujemy na zmartwienia, to coraz więcej kobiet rusza w kierunku sportu. Jest to na pewno bardziej korzystne dla zdrowia i pomaga skutecznie rozładować napięcie. Wzrosła też popularność jogi, która poprawia nie tylko kondycję, ale też rozluźnia mięśnie i po prostu relaksuje. Dobrze, że radzimy sobie ze stresem (raz lepiej, raz gorzej) ale dlaczego on w ogóle musi się pojawiać?

Maruda i zołza

No tak przecież kobiecie nie wolno narzekać! Bo jeśli coś jej się nie podoba to skaczą jej hormony, albo jak to podsumowała fotografka Monika: „Od kobiet wymaga się, aby były zawsze miłe, uśmiechnięte i nie narzekały. Kiedy głośno wyrażamy swój sprzeciw uważa się że: a) jesteśmy histeryczkami b) trzeba nam chłopa”. A przecież potrzebujemy tego tupnięcia i tego wysłuchania, wypowiedzenia naszych myśli i tego co nas boli. Złe samopoczucie nie zawsze wywołują hormony.

Presja społeczeństwa

„Najgorsza moim zdaniem jest presja związana z macierzyństwem – społeczeństwo oczekuje, że każda kobieta chce i musi mieć dziecko.” pisze Aga, nauczycielka. Jak odróżnić nasze własne potrzeby od tych, które narzuca nam społeczeństwo? Na przykład kobieta koło 30-stki zaczyna się zastanawiać: czy ja chcę mieć dziecko, czy chcę być matką i dostaje komunikaty, że macierzyństwo to najpiękniejsze co ją spotka, że nie będzie szczęśliwa, jeśli się nie zdecyduje i będzie tego żałować. Czy w ogóle możemy jako kobiety odróżnić, które pragnienia są nam wgrane, a które pochodzą od nas, aby podjąć tego typu decyzję?

Moje czy nie moje potrzeby?

Na to pytanie odpowiada psycholog, Paulina Celej: „ Możemy! Potrzebujemy wtedy nastawić się na odbiór, uważność na siebie, na sygnały z ciała. One pierwsze nam powiedzą czy to co słyszę jest dla mnie okej, czy czuję napięcie w związku z tym? Jeśli tak, to gdzie je czuję, w której części ciała? Za tym pojawią się emocje, jakie? Nazwać je. Jakie myśli mi towarzyszą, kiedy słyszę taki przekaz? Wsłuchać się w siebie, z akceptacją tego co myślę i czuję. Jeśli tego nie potrafię to zawsze mogę się nauczyć. Mogę przeczytać coś wspierającego, pójść na warsztat, na jogę, do psychologa i na terapię. To potężne narzędzia. Odróżnianie własnych potrzeb od potrzeb innych ludzi nie jest łatwym zadaniem. Sposób w jaki większość z nas była wychowywana, nie wspierał uważności na własne potrzeby, a już szczególnie nie wspierał dziewczynek. Kiedy jako dzieci na co dzień słyszymy „Nic się nie stało”; „Jest dobrze, nie rycz”; „Na pewno Ci zimno, załóż skarpetki”; „Jesteś głodna, musisz zjeść” to uczymy się, że nasze potrzeby nie są ważne, a to co czujemy jest nieadekwatne/ niewłaściwe albo nawet nieprawdziwe. Jak w takim razie mamy to umieć kiedy jesteśmy dorosłe? Dlatego tak ważne jest, żeby przyjmować drugiego człowieka z akceptacją, jego emocji, potrzeb i wartości. Bez oceniania.”

Światełko nadziei

Pomimo tej ogromnej presji bycia kobietą, podbijamy świat. Wiele moich koleżanek codziennie mnie inspiruje i to jest naszym największym światełkiem w tunelu. Bo zazdrość między kobietami jest bardziej powszechna niż chcemy się do tego przyznać. I tą pracę zaczynajmy tutaj. Nie kopmy pod sobą dołków, tylko budujmy wspólnie góry. Takie wsparcie drugiej kobiety może dać niesamowite efekty. Piękny cytat przysłała Wiktoria, która jest sekretarką: „Chciałabym, by każda kobieta odnalazła w sobie siłę do przezwyciężania stereotypów. Są one na tyle zakorzenione w społeczeństwie, że wywierają na kobietach ogromną presję i wręcz ucierają w nich zupełne przeświadczenie o ich prawdziwości. Bardzo mi z tego powodu źle.”

Uważność na siebie

„Denerwuje mnie, że wszędzie w mediach – czy to Instagram czy telewizja – są pokazywane kobiety, które są idealne z wyglądu. Kobieta jest chwilę po porodzie? Jest piękna. Ćwiczy na siłowni? Jest piękna. Nic jej się nie rozmazuje, a włosy ciągle pięknie ułożone…” pisze Eliza, studentka. Myślę, że media społecznościowe budują presję w naszych głowach cegiełka po cegiełce. Niby wiemy, że to filtry i że tak nie jest, ale jednak nasza pewność siebie, topnieje szybciej niż lód w martini. Życie jednak weryfikuje prawdę. Skupiajmy się na swoich sukcesach, a nie porażkach i na swoim życiu a nie innych. Jeżeli jej jest dobrze, to super, bo mi też!

Męskie wsparcie

I już na koniec, żeby nie było, że nie widzimy. Prawie każda kobieta, która wzięła udział w mojej skromnej ankiecie, jeżeli posiada partnera/partnerkę to docenia jego/jej wsparcie. Pisałyście, że nie zawsze tak było, ale te nieodpowiednie związki należą już do przeszłości i teraz czujecie się kochane i wspierane w walce z tym, czego się od nas wszystkich oczekuje.

Zabierz presji moc

Presja nie zniknie od tak – mama dalej będzie pytać kiedy wnuki, a na Instagramie będą konta kobiet z wypiętą pupą. Tylko od Ciebie zależy, jak na to spojrzysz, czy się tym przejmiesz. To Twoja reakcja daje presji moc, to od Ciebie zależy czy posłuchasz swojego głosu, czy tego narzucanego Ci z góry. Moje pocieszenie? Nie jestem sama. Jest nas wiele, czujemy podobnie i razem możemy coś zmienić.

Potrzebujesz wsparcia? Zadzwoń lub napisz do Pauliny! Nie jesteś w tym sama.

tel: 798327708 e-mail: celej.psycholog@gmail.com Umów się na pogadankę!