Koń – jaki jest, każdy widzi – ale skąd pochodzi?

Dzikie konie, które galopują przez bezkresne łąki, to obrazek trudny do uchwycenia w dzisiejszych czasach. Losy ludzi i tych dumnych oraz potężnych zwierząt poplątały się na historycznej osi czasu. Nie zawsze jednak tak było i naukowcy zaczęli się zastanawiać, kiedy i gdzie człowiek udomowił konia oraz jak to wpłynęło na losy ludzkości. Aby to zrozumieć musimy cofnąć się w czasie i to o 55 milionów lat! Zawędrujemy wtedy do świata pełnego nieistniejących już stworzeń i szwędających się po niebie meteorytów. Czy spotkamy tam konie?

Ewolucja koni w pigułce

Kiedy dinozaury wyginęły, świat zaczął się odradzać. W przyrodzie pojawiły się nowe siły, a wśród nich małe i niepozorne zwierzę Eohippus angustidens, którymiało od 30 do 60 centymetrów w kłębie, cztery palce na przednich łapach i trzy na tylnych. Zwierzę mieszkało w lesie i żywiło się owocami oraz liśćmi. Ponieważ nie miało za bardzo czym się bronić przed drapieżnikami, ukrywało się pośród zarośli (w czym pomagało mu jego prążkowane umaszczenie). Ląd z czasem jednak stał się suchy, a dawni mieszkańcy lasów musieli przystosować się do nowych warunków klimatycznych. Przodkowie koni ewoluowali i powoli przenosili się z lasu na łąkę. Czas mijał i jakieś 10 milionów lat temu w końcu pojawiły się kopytne, które jadły już trawę. Na otwartej przestrzeni nie było się, gdzie ukryć, więc kopytne zaczęły być piekielnie szybkie i duże. Tak konie pokazały drapieżnikom środkowy palec, na którym obecnie opiera się ich kopyto. W końcu milion – do dwóch milionów lat temu pojawiły się konie, które przypominają naszych pupili. Pręgi zniknęły z ich umaszczenia, a różne warunki klimatyczne wpływały na ich różne kolory. A potem pojawili się ludzie i trzeba było przystosować się i do nich. I tutaj historia zaczyna się nieco zacierać. Jak człowiek poznał konia?

            Ostatni brakujący element

 Współpraca koni i ludzi przyczyniła się niewątpliwie do rozwoju cywilizacji. Jazda konna umożliwiała szybkie pokonywanie dystansów oraz prowadzenie wojen, a siła napędzała rozwój budownictwa. Nastąpił rozwój polityczny oraz gospodarczy. Zaczęły szerzyć się idee, języki oraz religie. Do niedawna nie było jednak jasne, kiedy i gdzie nastąpił ten przełom. Dopiero w październiku 2021 roku naukowcy opublikowali na ramach czasopisma Nature badania, które miały raz na zawsze udowodnić skąd pochodzą konie. W projekcie wzięło udział 162 badaczy – w tym polscy naukowcy z uniwersytetów krakowskich. Badacze obrali sobie za cel znalezienie brakujących puzzli w całej tej układance. Naukowcy postanowili przebadać szczątki przodków koni, a wszystko po to, żeby sprawdzić komu udało się w końcu udomowić konia i zmienić świat. Czy im się to udało?

            Lekcja geografii przed udomowieniem konia

Naukowcy kierowali nieśmiało wzrok w stronę pontyjsko-kaspijskiego stepu, ale nie potrafili odnaleźć przodka, który by ich doprowadził do tego, kiedy i gdzie nastąpiło udomowienie. Z czasem odkryli, że zanim pojawił się udomowiony koń, po świecie galopowały cztery linie potencjalnych przodków tych zwierząt. Pochodziły one z Hiszpanii, Francji, północnego Kaukazu oraz z Syberii. Nadal jednak genetyczne, geograficzne i czasowe pochodzenie współczesnych koni domowych pozostawało nieznane. Naukowcy zwrócili w końcu szczególną uwagę na konie z Kaukazu, które zaczęły rozprzestrzeniać się po świecie jakieś 4200 lat temu. Badacze nazwali tę linię DOM2 i znaleźli genetyczne powinowactwo z udomowionymi kaniami, które zastąpiły pozostałe gatunki przodków naszych wierzchowców.  Ich geny związane z bólem pleców oraz stresem i strachem stopniowo zaczęły się zmieniać. Prawdopodobnie pojawili się hodowcy, którzy specjalnie rozmnażali te osobniki, które były bardziej posłuszne, bardziej odporne na stres i zaangażowane w nowe ćwiczenia ruchowe: w tym biegi wytrzymałościowe, noszenie ciężarów lub działania wojenne. W jaki sposób naukowcy prowadzili badania, które doprowadziły ich do tych odkryć?

            Szkielety pod lupą

Do badań zebrano próbki szkieletów z Iberii, Anatolii oraz stepów zachodniej Eurazji i Azji Środkowej, czyli z regionów, które uznawano za miejsca udomowienia koni. Razem próbki kości, zębów i szczątków z 273 koni, które miały pokazać nam mapę ewolucji konia domowego. Jakiej metody użyto do badań? Datowania radiowęglowego, które służy do badania wieku przedmiotów, sprawdzając proporcje pomiędzy izotopem promieniotwórczym węgla, a izotopami trwałymi. Badacze analizowali genomy i pojawiające się w nich mutacje, tworząc mapę ewolucji przodków koni. Praca naukowców miała raz na zawsze rozstrzygnąć skąd pochodzą i jak rozprzestrzeniały się konie domowe. Po dokładnych analizach szczątków w końcu udało się ustalić, że pod koniec czwartego i na początku trzeciego tysiąclecia przed naszą erą wierzchowce z wcześniej wspomnianej linii DOM2 zaczęły gwałtownie rozprzestrzeniać się po stepach Azji (nie ma jednak dowodów czy nastąpiło to razem z ludźmi). Oznacza to wyżej wspomnianą świadomą hodowlę wybranych osobników. Kiedy jednak człowiek udomowił konia?

            Społeczeństwo w epoce brązu

            Konie DOM2 rozprzestrzeniły się około 2200-2000 r. p.n.e. zastępując całą ówczesną populację jakieś tysiąc lat później. W tym czasie nastąpił niemal całkowity obrót genetyczny ludzi i koni na stepach Azji Środkowej. Po świecie rozeszli się również wyspecjalizowani trenerzy koni i budowniczy rydwanów. Badacze wysnuli wnioski, że nowe rydwany i ulepszone rasy koni (w tym kasztanowce) przekształciło społeczeństwa euroazjatyckie epoki brązu na całym świecie w ciągu zaledwie kilku wieków. Naukowcy obalili jednocześnie tezę, że konie były główną siłą napędową w rozprzestrzenianiu się języków indoeuropejskich w Europie. Współpraca konia i człowieka okazała się owocna dla obydwu stron – konie przetrwały do dziś, a ludzie mogli rozwinąć cywilizacje. Nadal jednak nie wiemy, gdzie dokładnie nastąpiło udomowienie konia!

            To skąd pochodzą nasze konie?

Do tej pory myśleliśmy, że współczesne rasy koni udomowionych wywodzą się z Botai w Azji Środkowej i nastąpiło to w 3500 r. p.n.e. Naukowcy z Pablo Librado oraz Naveed Khan na czele obalili zarówno tę tezę, jak i zakwestionowali regiony Iberi oraz Anatolii, które również podejrzewano. Badacze skierowali naszą uwagę na dolny odcinek Wołgi i Donu jako potencjalną ojczyznę współczesnych koni domowych. To tam doprowadziły ich szkielety przodka konia z linii DOM2 i mutacje genetyczne, które umożliwiły jazdę konną. Wyniki badań obaliły również związek pomiędzy jazdą konną, a ekspansją pasterzy stepowych kultury Yamnaya, a w raz z nimi języków indoeuropejskich w Europie. Uznali również, że języki indoirańskie, rydwany i konie rozprzestrzeniły się równocześnie, po kulturze Sintaszty na początku drugiego tysiąclecia p.n.e. A wszystko to opowiedziały im kości koni i ich przodków. Pozostaje nam tylko czekać na to, co przyniosą dalsze badania, ponieważ wierzchowce zabrały nas w kolejną niezwykłą podróż – tym razie jest to podróż w czasie.

Źródła:

https://www.nature.com/articles/s41586-021-04018-9

https://www.nhm.ac.uk/discover/news/2021/november/origin-of-domestic-horses-uncovered-in-central-asia.html

https://cordis.europa.eu/project/id/681605

„Konie i kuce” Christiane Gohl

12 cytatów pobudzających kreatywność

Czasami wystarczy jedno zdanie, aby nasza uśpiona kreatywność przebudziła się niczym niedźwiedź z zimowego snu. Poniżej cytaty, które otworzą zakamarki umysłu i wskrzeszą potencjał nawet najbardziej zatwardziałej głowy!

  1. Jeżeli tworzę z serca, wszystko działa. Jeżeli z głowy, praktycznie nic. – Marc Chagall
  2. Tak już mamy, że w chwilach wzruszenia uciekamy się do błahych słów i mniej mówimy, niż czujemy. Dlatego brak nam właściwych słów, gdy nie wypada żartować. – J. R. R. Tolkien
  3. Działanie jest źródłem inspiracji. Nie trwaj bezczynnie w oczekiwaniu na inspirację, która miałaby skłonić Cię do działania. – Robert Evans
  4. Teraz nie czas myśleć o tym czego nie masz. Myśl, co potrafisz zrobić z tym co masz. – Ernest Hemingway
  5. Celem życia jest rozwój własnej indywidualności. Dać wyraz własnej swej naturze – oto nasze zadanie na ziemi. – Oscar Wilde
  6. Dwa najważniejsze dni twojego życia to ten, w którym się urodziłeś oraz ten, w którym dowiedziałeś się, po co. – Mark Twain
  7. Otrzymałeś jedynie odrobinę szaleństwa, nie możesz jej stracić. – Robin Williams.
  8. Jesteśmy gwiezdnym pyłem, w który tchnięto życie i który został upełnomocniony przez wszechświat do jego zrozumienia. – Neil deGrasse Tyson.
  9. To przejaw prawdziwego szczęścia, że człowiek może zarabiać na życie tworząc. To najlepszy rodzaj pracy na świecie. – J. Ryan Holiday
  10.  Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.  – Mark Twain
  11. Pasja wyprowadzi ludzi poza ich samych, poza ich wady, poza ich niepowodzenia. – Joseph Campell
  12.  Zawsze trzeba być ostrożnym z książkami i z tym, co w nich jest, bo słowa mają moc zmieniania ludzi. – Cassandra Clare.

Czy warto sięgać po komiksy?

Komiksy rozwijają kreatywność i wyobraźnię i coraz częściej są wykorzystywane w szkołach do bardziej efektywnego uczenia się, stały się modnym akcesoriom, a bycie geekiem jest powodem do dumy, a nie wstydu. Czy faktycznie warto sięgać po komiksy? Rozmawiałam o tym z nikim innym jak z samym Panem Animacją.

Komiks kojarzy się z ilustrowaną książką, ale przecież to nie jest to samo. Czym w zasadzie różni się komiks od książki?

Ależ dobre pytanie! Bo w komiksach i książkach znajdziemy fundamentalne różnice, ale też oczywiste podobieństwa. Książka to zapis ludzkich myśli. Zazwyczaj, choć nie zawsze przecież, obszerna publikacja. Komiks jest w zasadzie również książką, tyle tylko że graficzną. Opowieść zbudowana jest przy pomocy określonych sekwencji rysunkowych, w których również znajduje się aspekt literacki – słowa w formie dialogowych dymków, jak również komentarze narratora, dzięki którym poznajemy świat.

Czytanie rozwija wyobraźnię i pozytywnie wpływa na rozwój zarówno dzieci jak i dorosłych, ale dlaczego warto czytać akurat komiksy?

Komiksy potrafią łączyć pokolenia. To niezwykle atrakcyjna forma artystycznego wyrazu, w której znaleźć można różne gatunki, nieoczywiste style i konwencje. W komiksach znajdziemy oczywiście superbohaterskie albumy, ale także adaptacje Biblii, wariacje na temat baśni braci Grimm, cudowne dzieła spod znaku fantasy i science-fiction, pełnokrwiste horrory i kryminały, biografie, reportaże, erotykę i filozofię.

Dzieci jak to dzieci uwielbiają bajki. Jakie komiksy byś polecił dla najmłodszych, tak, żeby wpływały pozytywnie na rozwój?

Niełatwe pytanie, bo przecież każde dziecko jest inne. Ważny jest wiek, określenie zainteresowań i wrażliwości milusińskich. Zawsze i wszędzie sprawdzają się komiksy spod znaku Disneya – opowieści z cyklu “Kaczogród”, rozrywkowo-edukacyjne nowości, na przykład “Ryjówka przeznaczenia”, ale również polskie klasyki, jak choćby “Tytus, Romek i A’Tomek” czy “Kajko i Kokosz”, czyli seria, do której powstają oficjalne kontynuacje.

W słynnym serialu „Teoria Wielkiego Podrywu” grupa dorosłych naukowców spędza długie godziny na czytaniu komiksów i dyskutowaniu o nich. Dlaczego dorośli ludzie czytają komiksy i jaki to ma wpływ na ich życie?

Czytają dokładnie z takiego samego powodu, z jakiego czyta się książki – chcemy poszerzać horyzonty, odkrywać nowe światy, nawet jeśli fikcyjne, dzięki którym mamy szansę poznać na nowo siebie. Brzmi to może nieco patetycznie, ale niektórzy tak właśnie definiują sztukę. Niektórzy sięgają po komiksy z czasów dzieciństwa, inni odkrywają coraz to nowe historie zrealizowane w różnych formach gatunkowych, aby zobaczyć, że komiks to medium, które pozwala na przekraczanie artystycznych granic. Co więcej, scenariusze głośnych filmów często opierają się na graficznych pierwowzorach, choćby “Historia przemocy”, serialowy “Snowpiercer”, “Droga do zatracenia”, “300”, “V jak Vendetta”… a przykładów można by mnożyć!

Ciężki dzień w pracy, wszystko mnie przytłacza, wracam do domu i chcę poczytać. Jaki komiks byłby dobry na odstresowanie?

Znów – zależy, kto co lubi. Postaram się, aby odpowiedź na to pytanie przefiltrować przez własną wrażliwość, ale nadać temu walor uniwersalności. Uwielbiam komiksową wersję “Garfielda” i “Muminki”, wspomniany wcześniej “Kaczogród”, cudowny jest “Wiedźmin”, uspokajają mnie opowieści Jeffa Lemire’a, choć w swojej sztuce podejmuje niełatwe tematy związane ze sferą obyczajowości, nieprawdopodobnie magiczny jest “Gnat” i “Usagi Yojimbo” – bestsellerowe serie, które wkrótce zostaną przeniesione na mały ekran jako animacje wyprodukowane Netflixa. W komiksach znajduje się prawdziwe piękno różnorodności!

Presja Kobiet

Być kobietą, ach być kobietą! Świat pełen możliwości! Chcesz być joginką, influenserką a może astronautką? Każda droga jest wolna. Sama decydujesz. Kobiety nigdy nie były tak wolne i niezależne. Czasy rozkwitu i możliwości. Czy jednak w tym całym dobrodziejstwie jesteśmy naprawdę szczęśliwe? Zapytałam o to osiemdziesiąt kobiet i okazuje się, że presja nie dopada tylko mnie. Skąd się bierze?

Drogowskazy

Możesz zostać kim chcesz, ale skąd wiedzieć kim chcesz zostać? Jako nastolatki decydujemy o przyszłości, jeszcze trochę nieświadomie i bez jakichkolwiek drogowskazów. Nikt nie tłumaczy nam nawet jak zmienia się nasze ciało i jak radzić sobie z miesiączką. To temat zakazany. „Bardzo Cię boli? Nie przesadzaj i dokończa zadanie domowe” słyszymy od nauczycieli i opiekunów. Społeczeństwo na każdym zakręcie przypomina: żeby być szczęśliwa, musisz być żoną. Wkraczamy w świat pełen ról i już nie wystarczy być córką i uczennicą. Lista zadań stopniowo rośnie, a wraz z nią pojawia się presja

Kobieta niezależna

Kobiety przecież same chciały być niezależne. I całkiem dobrze im to idzie: same kupują mieszkania i je remontują, naprawiają samochody, zdobywają kosmos, a drzemiące w nich siły inspirują nastolatki. Wiele z nich jest matkami i żonami, prowadzi piękne profile na mediach społecznościowych, pokazując nam sekrety swojego życia, a my mamy ochotę wsadzić sobie te profile do… szafy i ich nie oglądać. W głowie buzują pytania: jak one to robią? Jak im się udaje w ogóle znaleźć czas na spanie? I to co miało nas na początku inspirować, zaczyna powoli przeradzać się w irytację.

Dostęp do informacji

Dostęp do tych wszystkich informacji coraz częściej jest raczej przekleństwem niż błogosławieństwem. Jest również kłamstwem – wszystkie to wiemy, że nie istnieje kobieta idealna. Niby to wiemy, ale pojawia się „a jednak”. Bo widzimy jak nasz partner spogląda na Instagram i same budujemy w swojej głowie zmartwienie „ on zaraz pomyśli, że takie kobiety idealne istnieją”. Rodzinny obiad z kolei przywieje pytania o założenie rodziny, „w końcu zegar biologiczny tyka”, a w dodatku szef chce mieć wszystko „na wczoraj”, w zmywarce rośnie góra naczyń, a na Twojej bluzce jest plama od sosu pomidorowego, który jadłaś dwa dni temu. Voila! Przepis na presję gotowy.

Czym jest presja?

No dobrze, ale czym w zasadzie jest ta cała presja, skoro już o niej mowa? „Presja to takie oddziaływanie na drugą osobę, którego celem jest nakłonienie jej lub zmuszenie do robienia różnych rzeczy” mówi psycholog Paulina Celej, która prowadzi prywatny gabinet we Wrocławiu. Każdy z nas inaczej odczuwa i inaczej może oddziaływać. „Jednych delikatna presja może mobilizować, innych stresować i naruszać. Wiele zależy od naszych zasobów, osobistych przekonań i świadomości siebie. Jeśli tej presji jest dla mnie zbyt wiele, czuję że to do czego jestem namawiana, obciąża mnie i wywołuje stres to robi się trudno.” dodaje

Głos kobiet

No dobrze, może mam złą perspektywę. Nie chcę tutaj patrzeć na świat tylko swoimi oczami. Może czegoś nie rozumiem. Wrzucam więc szybko do Internetu ankietę i przesyłam do kilku koleżanek. Niech mi poszerzą horyzonty. Na drugi dzień ze zdumieniem odkrywam osiemdziesiąt odpowiedzi! Jak łańcuszek ankieta poszła w świat. Wypowiedziały się kobiety w wieku 20-35 lat, które studiują, są architektami, kasjerkami i managerkami. Ich odpowiedzi i emocje widoczne są na tych niewinnych stronach. I chociaż odpowiedzi na pytania o to, czy czują presję aby dobrze wyglądać lub czy pojawia się ona w pracy, podzieliły moje ankietowane pół na pół, to jest jedno pytanie, w którym aż 84% kobiet zgodziła się, że tak właśnie czuje. Jakie?

Kobieta Idealna

Pytanie brzmiało: „Czy czujesz, że społeczeństwo wymaga od kobiet, aby były: ładne, mądre, uśmiechnięte, nie narzekały, były dobrymi żonami i matkami, a ich dom błyszczał?” I tutaj wszystko się zatrzymuje. XXI wiek przyniósł nam zbyt wiele ról? „Kobiety XXI wieku mają o tyle trudno, że myli je się z robotem wielofunkcyjnym, który działa jak perpetuum mobile” komentuje architektka Wika i chyba mówi głosem wielu z nas. Bo lista zadań rośnie każdego dnia, a my punkt po punkcie odhaczamy kolejne zadania. „Kobiety są silne i jak zajdzie taka konieczność zawsze staną na wysokości zadania. Chciałabym tylko aby mężczyźni przestali to wykorzystywać m.in. ze względu na lenistwo i staromodne myślenie” dodaje Kinga, która jest studentką.

Czas a stres

Kiedy presja urośnie, to trudno, żeby nas motywowała. Staje się wtedy zapalniczką dla stresu, a to prowadzi do picia alkoholu, palenia czy zajadania smutku słodyczami i chociaż w ten sposób najczęściej reagujemy na zmartwienia, to coraz więcej kobiet rusza w kierunku sportu. Jest to na pewno bardziej korzystne dla zdrowia i pomaga skutecznie rozładować napięcie. Wzrosła też popularność jogi, która poprawia nie tylko kondycję, ale też rozluźnia mięśnie i po prostu relaksuje. Dobrze, że radzimy sobie ze stresem (raz lepiej, raz gorzej) ale dlaczego on w ogóle musi się pojawiać?

Maruda i zołza

No tak przecież kobiecie nie wolno narzekać! Bo jeśli coś jej się nie podoba to skaczą jej hormony, albo jak to podsumowała fotografka Monika: „Od kobiet wymaga się, aby były zawsze miłe, uśmiechnięte i nie narzekały. Kiedy głośno wyrażamy swój sprzeciw uważa się że: a) jesteśmy histeryczkami b) trzeba nam chłopa”. A przecież potrzebujemy tego tupnięcia i tego wysłuchania, wypowiedzenia naszych myśli i tego co nas boli. Złe samopoczucie nie zawsze wywołują hormony.

Presja społeczeństwa

„Najgorsza moim zdaniem jest presja związana z macierzyństwem – społeczeństwo oczekuje, że każda kobieta chce i musi mieć dziecko.” pisze Aga, nauczycielka. Jak odróżnić nasze własne potrzeby od tych, które narzuca nam społeczeństwo? Na przykład kobieta koło 30-stki zaczyna się zastanawiać: czy ja chcę mieć dziecko, czy chcę być matką i dostaje komunikaty, że macierzyństwo to najpiękniejsze co ją spotka, że nie będzie szczęśliwa, jeśli się nie zdecyduje i będzie tego żałować. Czy w ogóle możemy jako kobiety odróżnić, które pragnienia są nam wgrane, a które pochodzą od nas, aby podjąć tego typu decyzję?

Moje czy nie moje potrzeby?

Na to pytanie odpowiada psycholog, Paulina Celej: „ Możemy! Potrzebujemy wtedy nastawić się na odbiór, uważność na siebie, na sygnały z ciała. One pierwsze nam powiedzą czy to co słyszę jest dla mnie okej, czy czuję napięcie w związku z tym? Jeśli tak, to gdzie je czuję, w której części ciała? Za tym pojawią się emocje, jakie? Nazwać je. Jakie myśli mi towarzyszą, kiedy słyszę taki przekaz? Wsłuchać się w siebie, z akceptacją tego co myślę i czuję. Jeśli tego nie potrafię to zawsze mogę się nauczyć. Mogę przeczytać coś wspierającego, pójść na warsztat, na jogę, do psychologa i na terapię. To potężne narzędzia. Odróżnianie własnych potrzeb od potrzeb innych ludzi nie jest łatwym zadaniem. Sposób w jaki większość z nas była wychowywana, nie wspierał uważności na własne potrzeby, a już szczególnie nie wspierał dziewczynek. Kiedy jako dzieci na co dzień słyszymy „Nic się nie stało”; „Jest dobrze, nie rycz”; „Na pewno Ci zimno, załóż skarpetki”; „Jesteś głodna, musisz zjeść” to uczymy się, że nasze potrzeby nie są ważne, a to co czujemy jest nieadekwatne/ niewłaściwe albo nawet nieprawdziwe. Jak w takim razie mamy to umieć kiedy jesteśmy dorosłe? Dlatego tak ważne jest, żeby przyjmować drugiego człowieka z akceptacją, jego emocji, potrzeb i wartości. Bez oceniania.”

Światełko nadziei

Pomimo tej ogromnej presji bycia kobietą, podbijamy świat. Wiele moich koleżanek codziennie mnie inspiruje i to jest naszym największym światełkiem w tunelu. Bo zazdrość między kobietami jest bardziej powszechna niż chcemy się do tego przyznać. I tą pracę zaczynajmy tutaj. Nie kopmy pod sobą dołków, tylko budujmy wspólnie góry. Takie wsparcie drugiej kobiety może dać niesamowite efekty. Piękny cytat przysłała Wiktoria, która jest sekretarką: „Chciałabym, by każda kobieta odnalazła w sobie siłę do przezwyciężania stereotypów. Są one na tyle zakorzenione w społeczeństwie, że wywierają na kobietach ogromną presję i wręcz ucierają w nich zupełne przeświadczenie o ich prawdziwości. Bardzo mi z tego powodu źle.”

Uważność na siebie

„Denerwuje mnie, że wszędzie w mediach – czy to Instagram czy telewizja – są pokazywane kobiety, które są idealne z wyglądu. Kobieta jest chwilę po porodzie? Jest piękna. Ćwiczy na siłowni? Jest piękna. Nic jej się nie rozmazuje, a włosy ciągle pięknie ułożone…” pisze Eliza, studentka. Myślę, że media społecznościowe budują presję w naszych głowach cegiełka po cegiełce. Niby wiemy, że to filtry i że tak nie jest, ale jednak nasza pewność siebie, topnieje szybciej niż lód w martini. Życie jednak weryfikuje prawdę. Skupiajmy się na swoich sukcesach, a nie porażkach i na swoim życiu a nie innych. Jeżeli jej jest dobrze, to super, bo mi też!

Męskie wsparcie

I już na koniec, żeby nie było, że nie widzimy. Prawie każda kobieta, która wzięła udział w mojej skromnej ankiecie, jeżeli posiada partnera/partnerkę to docenia jego/jej wsparcie. Pisałyście, że nie zawsze tak było, ale te nieodpowiednie związki należą już do przeszłości i teraz czujecie się kochane i wspierane w walce z tym, czego się od nas wszystkich oczekuje.

Zabierz presji moc

Presja nie zniknie od tak – mama dalej będzie pytać kiedy wnuki, a na Instagramie będą konta kobiet z wypiętą pupą. Tylko od Ciebie zależy, jak na to spojrzysz, czy się tym przejmiesz. To Twoja reakcja daje presji moc, to od Ciebie zależy czy posłuchasz swojego głosu, czy tego narzucanego Ci z góry. Moje pocieszenie? Nie jestem sama. Jest nas wiele, czujemy podobnie i razem możemy coś zmienić.

Potrzebujesz wsparcia? Zadzwoń lub napisz do Pauliny! Nie jesteś w tym sama.

tel: 798327708 e-mail: celej.psycholog@gmail.com Umów się na pogadankę!

Jak technologia zrobiła nas w bambuko?

Kiedyś mówiono, że dostęp do wiedzy, sprawi, że społeczeństwo zyska zbiorową inteligencję. Dzisiaj wiemy już, że tak nie jest. Powszechny dostęp do informacji wprowadził zamieszanie i zagubienie. Technologia rozwinęła się tak szybko, że nie nadążyliśmy za nią. Jak nie zginąć wśród nieprawdziwych informacji?

              Obraz rzetelnego dziennikarza, który sprawdza każdą informację i musi wykazać dwóch świadków, którzy podpiszą się imieniem i nazwiskiem pod wypowiedziami w reportażu, znam tylko z filmów z lat’90. Dzisiaj dowiadujemy się o zdarzeniach raczej drogą pantoflową. Każdy w tej chwili jest specjalistą. Za moich czasów, żeby być ekspertem i wypowiadać się w danej dziedzinie, trzeba było skończyć studia, kształcić się latami i wtedy powoli i ewentualnie można było wypowiedzieć swoje zdanie. A dzisiaj?

              Pod tekstami nie trzeba się podpisywać. Artykuł w Internecie jest często bezimienny. To treść stworzona na zlecenie, za którą nikt nie bierze odpowiedzialności. Wystarczy chwytliwe hasło, które przykuje uwagę i nie trzeba się martwić co dalej, bo liczy się KLIK na stronie. Każdy kto ją przeczyta staje się specjalistą i zaczyna przekazywać wieści dalej. I tak technologia zrobiła nas w bambuko, bo wrzuca nas w bańkę informacyjną i wszędzie widzimy już tylko podobne nagłówki. Jak to działa?

              Jeżeli rozmawiam z kimś o tym, czy Ziemia jest płaska, to mój telefon tego słuchał. Może nawet wyszukiwałam informacji na ten temat w sieci. I tak powoli zaczynają podpowiadać mi się artykuły na ten temat. Czytam pierwszy i zaraz wyskakuje kolejny. Zaczynają się wypowiedzi „specjalistów” no i kurczę pieczone – To spisek! Ta Ziemia to rzeczywiście musi być płaska – przecież piszą o tym wszędzie w całym Internecie! BOOM. Przewrót robotów miał być krwawy, a tymczasem one pokonują nas od środka. I to dosłownie.

              Naukowcy w tej chwili udowadniają, że nawet nasze zmysły nas oszukują, więc jak odróżniać fake news od prawdy? Jedyna nadzieja w Twojej zdolności krytycznego myślenia. Zawsze sprawdzaj, czy teksty są podpisane imieniem i nazwiskiem. Jeżeli w artykule pojawiają się wypowiedzi specjalistów – zweryfikuj je. Zawsze słuchaj dwóch stron sporu: wypowiedzi, które nie tylko mówią, że Ziemia jest płaska, ale też te udowadniające, że jest okrągła.

              Weryfikuj też źródło strony. Jeżeli chodzi o nowe obostrzenia to ufaj tylko stronom rządowym gov, a nie plotkom z Facebooka. Fake news lubią generalizować, Ty szukaj konkretów – sformułowania typu: „wielu naukowców” – ile to jest wielu? Czy to nie przypadkiem piątka kolesi, którzy zostali wykupieni przez inne firmy albo zwolnieni dawno temu z uczelni? Zawsze sprawdzaj. Konsensus naukowy został osiągnięty na wiele tematów i naprawdę nie jesteśmy pępkiem wszechświata, żeby WSZYSTKO dookoła było teorią spiskową.

Ostatecznie to Ty wybierasz prawdę, w której żyjesz. Możesz całe życie walczyć i wykurzać się, że wszystko jest przeciwko Tobie, albo karmić swój mózg kreatywnymi opisami i rozwijać swoją inteligencję. Pamiętaj „Prawda wciąż gdzieś tam jest”.

Jak rozstać się z budzikiem?

Kiedy dzwonił budzik miałam ochotę wyrzucić go przez okno.  Teraz nie mam już budzika. Zerwaliśmy kontakty, bo ten związek nie miał żadnych szans.  I nawet mój pies wie, że próba zastąpienia go nie ma najmniejszego sensu. Dlaczego nasze drogi się rozeszły?

Każdy z nas jest wyjątkowy. Jesteś niepowtarzalnym zlepkiem genów, nie ma na świecie drugiej takiej kombinacji. Dlaczego więc masz się dostosować do zegara biologicznego reszty świata? I teraz pewnie myślisz, łatwo mówić, jak trzeba pracować, ogarnąć dom, dzieci i jeszcze wyjść z psem. To prawda. Tylko czy naprawdę trzeba?

Świat przez pandemię zwolnił. Wyhamował z piskiem opon. Ludzie na nowo odkryli czym jest czas. Dostaliśmy go w prezencie! A prezentów się nie oddaje. Sen to jedna z najważniejszych czynności przy regeneracji organizmu. Sen to SPA dla mózgu.

Co się dzieje, kiedy niedosypiasz? Pojawiają się problemy z koncentracją i pamięcią, spada motywacja i ucieka nasze kreatywne myślenie. Jak stworzyć ciekawe opisy produktów, kiedy ledwo mogę napisać, jak się nazywam?

Przekonany, że warto spać, ale dalej nie masz na to czasu? No to szukamy! Zobacz, jak uciekają Ci minuty, kiedy bezmyślnie gapisz się w telefon i scrollujesz góra – dół? Jak brak koncentracji wpływa na błędy, które trzeba ciągle poprawiać: przypalasz obiad, spóźniasz się, źle wykonujesz pracę, a jeszcze dochodzi to wpatrywanie się tępo w komputer.

A teraz wyobraź sobie ten sam dzień, ale jesteś wyspany, praca idzie sprawnie, obiad jest zrobiony w 15 minut, a Ty odnajdujesz tą zgubioną wcześniej godzinę, dwie albo nawet więcej! Uwierz mi – jeżeli jesteś wypoczęty, to funkcjonujesz sprawniej i wydłużasz swoją dobę.

Jak zacząć? Przygotuj plan! Ułóż sobie dzień i postanów, że kładziesz się wcześniej spać – najlepiej w weekend, kiedy nie musisz wstawać do pracy. Zadbaj o to, żeby przed zaśnięciem poczytać książkę albo pomedytować, a nie oglądać telewizję czy przeglądać telefon. To wyciszy mózg i szybciej zaśniesz. Sen nie lubi ekranów. Daj sobie 2 – 3 dni i ten plan zacznie przemieniać się w nawyk.

Po dwóch tygodniach będziesz już to robił naturalnie. Zobaczysz, że nawet Twój pies złapie ten rytm. I nie przejmuj się, jeżeli Twój partner wstaje wcześniej – jego organizm potrzebuje czegoś innego i tyle. Śpij słodko i znajdź swój rytm – ten jeden niepowtarzalny i idealny dla Ciebie.

Uwaga! Wpis nie dotyczy młodych rodziców! Ale na Was też przyjdzie pora. Pora do spania.

Czego szef może nauczyć się od konia?

Jeśli przyznajesz, że jeszcze nie wiesz wszystkiego, to jesteś na dobrej drodze do osiągnięcia sukcesu. A jeśli przyznajesz, że nawet koń, może nauczyć Cię być lepszym szefem to sukces masz w zasadzie na wyciągnięcie ręki. Teraz szybka analiza w głowie, co ja w zasadzie wiem o koniach?

Wierzchowce na pewno są duże, mają cztery kończyny i nie tylko nie posiadają kciuków, ale mają całkiem mocne kopyta, które uniemożliwiają im chwytanie (no chyba że za serce). Potrafią być silne i szybkie, no i czasami pozwalają ludziom na sobie siedzieć. To czego w zasadzie szef może nauczyć się od konia?

Po pierwsze przywództwa! O tak, koń nie pójdzie za takim nieśmiałym i niezdecydowanym człowiekiem. Tutaj potrzebna jest asertywna i pewna siebie osobowość. Jeżeli teraz myślisz o tych wszystkich małych dziewczynkach, które galopują na mustangach, to zapamiętaj te twarze, bo one niedługo będą rządzić światem.

To przywództwo jednak ma jedną niesamowitą cechę, której brakuje wielu managerom. Ono akceptuje równość i jest pokorne. O tak, konie podążają za przywódcą, ale tylko takim, który je szanuje, który wie, że sukces jest pracą zespołową. Jeździec bez konia nie pojedzie na zawody i tak samo szef bez pracowników nie rozwinie firmy.

Pierwszy błąd przedsiębiorców? Nie szanowanie pracy ludzi, których zatrudniają. A to przecież pracownicy są dźwignią, która prowadzi firmę na sam szczyt. Konie wiedzą jak ważne jest stado, a czy szefowie o tym pamiętają? Niestety wielokrotnie szkolą zespół, wyciskają z ludzi wszystkie soki życiowe, a potem narzekają, że spada wydajność pracy. Koń by się uśmiał!

Jeżeli jesteś pracownikiem, to tutaj również lekcja końskiej etykiety. Koń nie dałby się zajechać, tylko kopnął takiego szefa w cztery litery. Wypas urlop na łące albo dobra marchewka to podstawa zatrudnienia. Kreatywne teksty, ciekawe opisy czy nietuzinkowe projekty nie powstają w przemęczonych głowach.

Konie w dodatku czytają nasze emocje jak otwartą księgę. Nic przed nimi nie ukryjesz. Jesteś zły? Niezdecydowany? Przestraszony? Przelejesz to na swojego konia i on też taki będzie. Nic nie osiągniecie w takim stanie. Tak samo jest z Twoim zespołem.

Ostatnia ważna końska umiejętność to systematyczne dążenie do celu i skupienie. Kiedy współpracujecie, to oboje potrzebujecie tego stanu, aby coraz wyżej latać. Czy wiesz, że są kursy dla managerów prowadzone przez konie? To nie żart, bo te niesamowite zwierzęta naprawdę wiele Cię nauczą, trzeba ich tylko posłuchać.

Trzy sposoby na obudzenie Kreatywności

Mówią, że każdy ją ma, tylko nie każdy potrafi jej używać. Wodzi za nos artystów i popycha do ryzyka biznesmenów. Kreatywność to nie tylko innowacyjna twórczość, ale szukanie nowych rozwiązań. Nie zawsze jednak Twoja muza chce Cię odwiedzić, bo w końcu „zdradliwa wena, raz jest, raz jej nie ma”. Jak ją przywołać, kiedy nie masz nawet pomysłu co zjeść na śniadanie?

Zacznij od końca

Nie wiesz jak zacząć? To proste! Zacznij od końca. To nie żart. Czasami tak bardzo skupiam się na napisaniu pierwszego zdania, że siedzę i gapię się na kartkę, a cała reszta już gotuje się w mojej głowie. Po co czekać na piękne rozpoczęcie jak można stworzyć zakończenie? Tak samo jest z listą zadań, Twoim biznesplanem i wymyśleniem obiadu. Jeżeli nie wiesz od czego zacząć, to po prostu zacznij od tego co już wiesz. Dzięki temu po chwili wszystko zacznie przybierać kształty, a co za tym idzie znajdziesz swój zagubiony początek.

Inspiruj się codziennością

To czym się otaczamy, ma niesamowity wpływ na nasz mózg i zdolności kreatywnego myślenia. Uporządkuj miejsce pracy i dodaj coś, co Cię inspiruje: może cytat albo jakiś ciekawy obraz czy zdjęcie? Zadbaj o to co jedzą Twoje oczy, czego akurat słuchasz i nakarm swój mózg ciekawostkami. Rzuć sobie intelektualne wyzwanie! Naucz się czegoś nowego, pobudź myślenie. Takie proste zmiany przynoszą niespodziewanie dobre i szybkie efekty w tworzeniu tego, czego jeszcze ten świat nie widział.

Zadawaj absurdalne pytania

Alicja w Krainie Czarów wiedziała jak to zrobić: „Codziennie rano, jeszcze przed śniadaniem, wierzę w 6 niemożliwych rzeczy”. I wiesz co? To na prawdę działa! Zadawaj sobie absurdalne pytania! Zastanów się jak szympansy z kłami słoni chodziłyby po drzewach albo czy kwiaty wielkości domów stwarzałyby zagrożenie? Przełącz się na zupełnie nowy rodzaj myślenia. Tak powstają kreatywne teksty, inspirujące obrazy i dzieła sztuki! W takich głowach pojawiają się pomysły jak zarabiać i tworzyć nowe ścieżki w biznesie. Nie martw się – nikt nie musi wiedzieć o tej małej grze w Twojej głowie. Mózg też zasłużył na trochę zabawy! Pobudzaj go wyobrażaniem sobie absurdów, a wkrótce, będzie Ci podpowiadał, te bardziej realne rozwiązania.

Jedna zmiana, która zwiększa sprzedaż!

Marzysz o tym, aby Twoja strona była w centrum uwagi, a tymczasem ledwo kto na nią zagląda? Zapewne się głowisz dlaczego tak jest, że inni z gorszymi produktami sprzedają dużo, a Ty pracujesz dniami i nocami, żeby zainteresować garstkę klientów. Wystarczy jedna prosta zmiana, a Twoja strona zacznie przyciągać tłumy!

W oceanie Internetu

Internet jest jak ocen, który codziennie zalewa nas treścią. Mózg bombardowany jest różnymi informacjami i zatrzyma się tylko wtedy, gdy go coś zaciekawi. Nie zwolni nawet jeśli oferujesz najlepszy produkt na rynku. Klient musi Cię zauważyć. Inaczej utoniesz, razem z innymi, którzy nie potrafili wypłynąć na szerokie wody.

Jesteś gotowy na prostą receptę? W oceanie Internetu klienci dostrzegą jedynie kreatywne teksty – treści, które są inne niż wszystko co widzieli. Słowa mają moc zatrzymania klienta w tej właśnie chwili, na tej właśnie stronie, bo są jak unikatowe fale, które porywają. To zdania, które wciągają i sprawiają, że klient klika ten najważniejszy przycisk KUP TERAZ.

Szybki przepis na sukces

Kreatywne teksty to przepis na sukces. Jak zacząć je tworzyć? Znajdź coś unikatowego w Twoim produkcie – nawet jeżeli inni też to mają, to może jeszcze tego nie nazwali! Może nikt nie wspomina o tym konkretnym splocie włókien w dywanie, które przecież zapewnia lepszą wytrzymałość o 200%!

Masz to. Uwierz, że sprzedajesz coś niesamowitego, a potem pokaż innym, jak dzięki Tobie ich życie zmieni się na lepsze. Kreatywność jest rozwiązaniem. Teksty, które sprzedają muszą być wyjątkowe. Czujesz ten dreszczyk emocji? Musisz je wzbudzić w swoim kliencie! Niech nie skroluje po wodach Internetu, tylko popłynie z Tobą w niezapomniany rejs.

To nie jest tak, że Twoja strona może być wypełniona byle jaką treścią. Klienci naprawdę widzieli już setki ładnych czapek i lokalnych kapeluszy. Pisz starannie i nie pozwalaj sobie na błędy. Napisałeś ofertę i nie wzbudziła Twoich emocji? Do wyrzucenia! Jeżeli ty tego nie czujesz, to twój klient tym bardziej.

Obudź w sobie kreatywnego lwa!

Pewnie się teraz zastanawiasz, czy lwy w ogóle są kreatywne? Mam przynajmniej taką nadzieję, bo to pierwsza oznaka twórczego myślenia. Zadawaj sobie absurdalne pytania, a potem udzielaj jeszcze bardziej niedorzecznych odpowiedzi. Kreatywność, to poszukiwanie nowych rozwiązań. Świat, który biegnie, nie pozwala nam na nudę, bezczynność, czy na zastanowienie. On potrzebuje chwytać uwagę od razu. Jedno zdanie. Czasami tyle właśnie potrzeba, aby być w centrum uwagi.